Reklama

Reklama

Wisła Płock z przytupem kończy rok. Podbeskidzie rozgromione przy Łukasiewicza!

Opublikowano: 18 grudnia 2020 19:25
Autor: Michał Wiśniewski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

sport Po dobrym meczu z Lechią Gdańsk Nafciarze zagrali niemal perfekcyjne spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Czerwona latarnia ligi poległa przy Łukasiewicza 34 1:4, a mecz kończyła w dziewiątkę.

Reklama

Nafciarzom nie pozostało nic innego, jak pójść za ciosem po dobrym meczu w Gdańsku. Radosław Sobolewski mimo wygranej w dobrym stylu dokonał pewnych roszad w składzie. Bardzo słabego Cilliana Sheridana zastąpił Patryk Tuszyński, a po pauzie za zółte kartki wrócił Jakub Rzeźniczak. 

Podbeskidzie Bielsko-Biała przyjechało do Płocka bez Krzysztofa Brede, który został zwolniony na kolejkę przed końcem roku. Na ławce zasiadł Hubert Kościukiewicz. Urodzony w Sochaczewie Kościukiewicz na pewno nie będzie dobrze wspomiać przyjadu do Płocka.

Pierwsza połowa nie przypominała spotkania zespołów z Ekstraklasy, a raczej jak spotkanie ekstraklasowicza ze słabym zespołem I-ligi. Podbeskidzie Bielsko Biała w pierwszej połowie praktycznie nie istniało. Goście w zasadzie nie przeprowadzili składnego ataku, a podań na połowie Wisły wymienili zaledwie kilkanaście. Nawet kiedy Nafciarze spokojnie wymieniali między sobą piłkę, przyjezdni nie kwapili się do pressingu. 

Wisła grała mądrze. Nafciarze szybko objęli prowadzenie, a przy korzystnym wyniku nadal prowadzili grę, utrzymywali się przy piłce i zmuszali rywali do biegania. Nie przeszkadzało to gospodarzom w zdobywaniu kolejnych bramek, a w pierwszych 45 minutach Mateusz Szwoch zaliczył trzy asysty, a wszystkie bramki Nafciarze zdobywali głowami. Najpierw do dośrodkowania z rzutu rożnego najlepiej wyszedł Patryk Tuszyński, drugą bramkę w kuriozalnych okolicznościach zdobył Alan Uryga, a wynik do przerwy ustalił Dusan Lagator. 

Po zmianie stron Nafciarze nieco spuścili z tonu, choć Podbeskidzie nadal nie stwarzało zbyt wielu sytuacji. Honorową bramkę goście zdobyli po błędzie Angela Garcii, który przy odegraniu piłki szukał lewej nogi, a wykorzystał to Kamil Biliński. Były napastnik Wisły odegrał w pole karne i zawodnik rywali celnie uderzył. Krzysztof Kamiński przytomnie obronił strzał, ale piłka pechowo odbiła się od barku wracającego Lagatora. Warto wspomnieć, że Podbeskidzie strzeliło bramkę podczas gry w osłabieniu, bo w 61. Bartosz Jaroch obejrzał drugą żółtą kartkę. 

Goście, mimo gry w 10, grali nieco bardziej agresywnie w drugiej połówce, ale mimo to nie byli w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Wisły. Nafciarze też specjalnie nie podkręcali tempa, a jedyną bramkę dla Nafciarzy w drugiej połowie zdobył Mateusz Lewandowski. Napastnik dostawił tylko nogę po dobrej akcji Giorgiego Merebaszwilego. Obaj panowie na boisku pojawili się po przerwie. 

Nafciarze dograli mecz spokojnie do końca i pewnie pokonali najgorszy zespół w lidze. Radosław Sobolewski obronił swoją posadę, a Wiślacy z większym spokojem będa przygotowywać się do rundy wiosennej. Po 14 kolejkach Wisła Płock ma na koncie 16 punktów. 

Wisła Płock - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1 (3:0)

bramki:

1:0 - Tuszyński 13'

2:0 - Uryga 21'

3:0 - Lagator 38'

3:1 - Lagator (sam.) 69'

4:1 - Lewandowski 77'

Wisła Płock: 1. Krzysztof Kamiński - 24. Ángel García Cabezali, 25. Jakub Rzeźniczak, 18. Alan Uryga, 7. Piotr Tomasik - 6. Damian Rasak (81', 17. Hubert Adamczyk), 94. Dusan Lagator, 23. Filip Lesniak - 14. Mateusz Szwoch (81', 27. Torgil Gjertsen), 8. Patryk Tuszyński (65', 10. Giorgi Merebashvili), 9. Dawid Kocyła (65', 37. Mateusz Lewandowski).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: 40. Michal Pesković - 8. Karol Danielak (46', 11. Łukasz Sierpina), 25. Bartosz Jaroch, 3. Aleksander Komor, 4. Milan Rundić, 2. Filip Modelski - 50. Maksymilian Sitek (46', 14. Filip Laskowski), 21. Gergo Kocsis (69', 15. Jakub Bieroński), 19. Michał Rzuchowski, 17. Mateusz Marzec (78', 32. Sergiy Myakushko) - 9. Kamil Biliński (78', 99. Ivan Martín).

Żółte kartki: Tuszyński, Uryga - Modelski, Jaroch, Rzuchowski.

Czerwone kartki: Bartosz Jaroch (61', druga żółta), Michał Rzuchowski (85', druga żółta).

Sędzia: Paweł Gil (Lublin).


 
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +2 / -7

    Ilona

    Czym tu się podniecać. Polska liga to dno dna widać poziom na meczach pucharowych

    • miesiąc temu | ocena +2 / -2

      Do Ilony.

      Jak Sama widzisz, zacofanych Kiboli jest b.duzo. Do nich nic nie dociera.( Nawet wyjatkowa Nędza w Pucharach!! Jest o nich dowcip o Wielbłądzie Obszedl KIBOL Wielbłąda dookoła i mówi,nie ma takiego Zwierzaka...

    • miesiąc temu | ocena +1 / -6

      Ww

      Ilona. Masz 100% racji. Nie wchodząc w szczegóły wystarczy ocenić ostatnie mecze Legii i Lecha,oraz budżety ich i drużyn przeciwnych. To wielkie DNO,tak jak Ci którzy się z Tobą nie zgadzają!!!

    • miesiąc temu | ocena +6 / -3

      tom

      ty jesteś dno

  • miesiąc temu | ocena +11 / -4

    za

    dwa ostatnie mecze brawo,brawo,brawo

  • miesiąc temu | ocena +15 / -2

    O.L

    Dobra końcówka roku, aby tak dalej.